Jest przede wszystkim producentem dźwięków spod znaku electro i house i z kulturą klubową łączy go najwięcej. Jego utwory wspierają takie postaci jak Marco V, Benny Benassi, Sasha, Moguai, Tom Novy, Markus Schulz, Bush 2 Bush, a sam Tiesto rozpoczął jego utworem „Barcelona” drugą połowę swojego programu radiowego "Club Life" całkiem niedawno temu, bo 8 sierpnia.
Tocadisco powiedział o tym utworze: „lubię tego tracka, przyjemny i z groovem, z mnóstwem lekko trancowych dźwięków”, a DJ Misjah porównał go do twórczości Faithless. Z pewnością mamy kolejną polską postać, która dołączyła do elitarnego grona gwiazd, które jednak póki co możemy policzyć na palcach jednej ręki a najgorsze jest to, że wszyscy oni grają za granicą. Trudno uświadczyć sety Jacka Sienkiewicza, czy Magdy w Polsce, choć w kontekście tego pierwszego polska edycja Global Gathering jest tu wyjątkiem.
Nie ma u nas prężnych, konkretnych labeli regularnie wydających dobre, lokalne produkcje, ani też świadomych właścicieli klubów, którzy zrozumieliby, że chętniej przyjdziemy posłuchać Polaka, który jest uznany na całym świecie, zamiast słuchać lokalnego dj-a, grającego co weekend w tym samym mieście w kółko te same dźwięki.
Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie ta sytuacja ulegnie zmianie, bo chodzi tutaj przecież przede wszystkim o to, by pomyśleć trochę i nie korzystać wciąż z najłatwiejszych rozwiązań, które na dłuższą metę zwyczajnie się nie sprawdzą.